Założeniem był wychów dwóch matek w uliku przedzielonym zatworem. Skoro producent dostarcza zatwory, dennice z dwoma wylotkami, podkarmiaczkę dzieloną na dwie części wydawało się, że tylko złożyć i zasiedlać. Złożyłem, zasiedliłem pszczołami szykując na przyjęcie mateczników na wygryzieniu i... okazało się, że przez noc wszystkie pszczoły przeniosły się do jednej części. Po prostu te wszystkie systemy odgradzająca są nieszczelne!!!


Pierwsze co wymagało poprawy to zatwory, część była za mała, część miała zbyt podcięte wąsy, wszystko się telepało i przesuwało na boki dając pszczołom szansę na przejście. Część zatworów uszczelniłem obklejając je taśmą klejącą z podłożonym sznurkiem wędzarniczym. Taka doraźna uszczelka.




Lekka poprawka i zadziałała. Po prostu folię trzeba przypiąć w kilku punktach, ja użyłem 5 pinezek i zadziałało (i działało do końca sezonu)
Najpoważniejszym problemem było przechodzenie pszczół, dołem, pod zatworemw miejscu zainstalowania pajączków. Przegroda była szczelna wyłącznie w wąskim zakresie położenia, jakiekolwiek jej przesunięcie stwarzało przejście dla pszczół. Rozwiązaniem okazały się dwa kawałki listewki, które wystarczająco stabilizowały położenie dolnej części zatworu.
Po wprowadzeniu tych poprawek uliki funkcjonują praktycznie bezobsługowo. Jedyne o co musimy się troszczyć to w okresie bezpożytkowym, podawanie pod folię, po kawałku ciasta cukrowego co 2-3 wieczór. Pszczoły się odwdzięczą a matule pięknie unasiennią :)
Przymierzam się w przyszłym roku do samodzielnej hodowli matek. gospodaruje na Wielkopolskich dziesięcio ramokowych korpusowych. I mam dylemat czy kupić na wzór i zbudować miniplusy z styroduru (bo taniej wyjdzie) czy kombinować do tego celu korpusy i półkorpusy jakie mam. A chodzi mi później o podawanie matek do rodzin bezmatecznych i oszczędność miejsca w magazynie, a może i zimowanie zapasowych matek?
OdpowiedzUsuń